piątek, 20 marca 2026

"Któż opisze twoje piękno Krakowie prastary" tom I

 Ebook ten, podobnie jak kolejne tomy, stanowi zbiór publikacji poświęconych dziejom Krakowa na przestrzeni wieków. Skupiłem się na opisie miasta od momentu jego założenia aż do końca XIX stulecia. Zakres opracowania ograniczyłem do obszaru średniowiecznego Krakowa, czyli terenu wyznaczonego dzisiejszymi Plantami, w miejscu których niegdyś wznosiły się mury obronne.

Zgromadzone materiały pochodzą z artykułów prasowych oraz książek wydanych około sto lat temu. Zachowano ich oryginalny język i pisownię, co może niekiedy utrudniać lekturę, ponieważ pojawiają się w nich słowa i zwroty dziś już rzadko używane. Wszystkie ilustracje, rysunki i fotografie zaczerpnięto ze źródeł ogólnodostępnych.

Niniejszy tom poświęcony jest przede wszystkim początkom miasta (lokacji) oraz jego systemowi obronnemu — basztom, bramom i barbakanom wraz z ich ilustracjami. W kolejnych częściach znajdą się opisy Rynku, uniwersytetu, krakowskich ulic i kamienic, dawnego sądownictwa, kościołów, przedmieść, przywilejów oraz wielu innych interesujących zagadnień. Mam nadzieję, że zbiór ten zainteresuje miłośników Krakowa.

Ebook ten jak i pozostałe jego napisane do tej pory tomy a także inne ebooki można nabyć w moim sklepie w Payhip oraz Naffy.

                            ----------------------------------------------

Początki miasta

Najdawniejsze wiadomości o starym Krakowie od obcych czerpiemy pisarzy. Są nimi : arabski pisarz Abu Obaid al. Bekri, żyjący w Kordowie w r. 1066, a względnie tego źródło, Ibrahim-ibn-Jakub, Izraelita, żyjący około roku 962 za czasów Ottona. I, oraz czeski kronikarz Kuźma (Costnas).
 Wedle relacyi al-Bekrego istniało za czasów panowania naszego Mieszka Ziemomysłowicza, a zatem w drugiej połowie X wieku, czterech królów w Słowiańszczyznie: jednym był król Bułgarów, drugim Bolesław król Pragi, Boemii i Krakowa, trzecim Mieszek, król północny (polski), czwartym wreszcie Nakun, król na najdalszym Zachodzie.
 Tym więc sposobem za czasów naszego Mieszka Ziemomysłowicza, ojca Bolesława Chrobrego, Kraków należał do Bolesława króla czeskiego, czyli do Czech.
 Mówi dalej Ibrahim-ibn Jakub u al-Bekrego, że w kraju króla Bolesława jest od Pragi do miasta Krakowa trzy niedziele drogi; niemniej, że do Pragi przychodzą z Krakowa Rusy i Słowianie z swemi towarami.
 Z tej relacyi Ibrahima-ibu-Jakuba nie dowiadujemy się właściwie nie nowego, czegobyśmy już dawniej nic byli wiedzieli.
 W szczególności już kronikarz czeski Kuźma praski opowiada w kronice swej pod rokiem 999, że w tym roku książę polski (którego Kużma mylnie Mieszkiem nazywa, był nim bowiem już wówczas Bolesław Chrobry), podstępem zdobył Kraków na Czechach: Jeśli zatem Kraków był jeszcze w r. 999 w posiadaniu Czechów, to był nim niewątpliwie już i za czasów Mieszka Ziemomysłowicza, który dopiero w r. 992 umiera, a gdy Kużma nie wspomina wcale, aby Czesi poprzód kiedykolwiek Kraków na Polakach zdobyli, tedy albo Kraków nigdy przedtem polskim nie tył, lecz powstał odrazu jako gród czeski, albo się to stało tak dawno przed czasami Kuźmy praskiego, iż już o tem zdarzeniu żadna do niego tradycya nie doszła.
  Już więc z Kuźmy praskiego wiedzieliśmy właściwie to, co nam Ibrabim-ibn-Jakub opowiada.
  Ale historycy nasi zbałamuceni bajką naszych kronikarzy, jakoby Krakus książę polski założył Kraków jako stolicy swego państwa, nie mogli żadną miarą zrozumieć, jakim sposobem ta stolica sama bez państwa mogła się dostać w posiadanie Czechów. Poczęli więc podejrzewać wiarogodność wiadomości podanej przez Kuźmę praskiego, co im przyszło tem łatwiej, gdy im al-Bekri zgoła jeszcze znanym nie był. Przypuszczali więc, że wiadomość, podana przez Kuźmę praskiego, opiera się na podrobionym przywileju dla arcybiskupstwa praskiego, jest więc tak, jak i tenże przywilej sam, fałszywą.

Tego zdania był także Józef Szujski, kiedy się w roku 1878 zabierał po raz pierwszy do redakcyi swej rozprawy pod tytułem „Kraków aż do początków XV wieku", w którym to czasie al-Bekri nie był jeszcze znanym naszej literaturze. W tym bowiem właśnie dopiero roku wydał uczony rosyjski Kunik, członek Akademii petersburskiej, pracę al-Bekrego w tłumaczeniu rosyjskiem, którą Dr. Wł. Łebiński dopiero w r. 1887 na język polski przełożył. Po pojawieniu się pracy Kunika uwierzył Szujski w wiadomość podaną przez Kuźmę praskiego o zdobyciu Krakowa na Czechach w r. 999.

A jest ta wiadomość i dlatego pierwszorzędnej wartości, iż rzuca ona, światło na pierwotne położenie starego Krakowa. Już bowiem Szujski poruszył pierwszy myśl, że starego Krakowa szukać należy po prawym brzegu ówczesnego koryta Wisły, że pierwotny Kraków był podgrodziem grodu wzniesionego na Skałce, czyli, że stary Kraków z czasów przed lokacyą na prawie niemieckiem, to późniejsze miasto Kazimirz.

Owo zdobycie Krakowa przez Bolesława Chrobrego na Czechach potwierdza świetnie domysł Szujskiego.

Gdyby stary Kraków był podgrodziem podwawelskiem i łączył się z obszarem całej Polski piastowskiej, nie potrafilibyśmy sobie wytłumaczyć, jakimby sposobem mógł takowy dostać się w posiadanie Czechów, gdy tymczasem posiadanie przez Czechów grodu na Skałce, a zatem po prawym brzegu Wisły położonego, wraz jego podgrodziem, doskonale się tłumaczy.

   Cały Śląsk mianowicie należał do państwa wielkomorawskiego, jak tego dowodzą dukaty wielkomorawskiego księcia Rastezy, przed kilku laty w Gorzowie pod Oświęcimem w znacznej liczbie wyorane. Najdalej na wschód położonemi księstwami śląskiemi były księstwa oświęcimskie i zatorskie, które nabyte przez Kazimirza Jagiellończyka i wcielone do Polski, utworzyły tak zwany powiat śląski. Otóż najdalej na wschód wysuniętą parafią powiatu śląskiego był Czernichów, położony nad samą Wisłą, bliziutko Tyńca; ani wątpić przeto, te pierwotnie stanowiła Wisła częściowo przynajmniej wschodnią granicę śląska, a więc i państwa wielkomorawskiego od Polski.

  Tę granicę należało ubezpieczyć grodami, które nad Wisłą tem bardziej potrzebnemi się okazywały, ileże w owych czasach rzeki były najbardziej uczęszczanemi gościńcami handlowemi, grody więc nad rzekami rubieżowemi położone stanowiły zarazem komory celne, skąd płynął główny podówczas dochód monarszy w gotowych pieniądzach.

Otóż lewy brzeg Wisły naprost Tyńca, który przedstawiał się jako granica Śląska od Polski, ma położenie niskie, niekwalifikujące się wcale pod budowę grodu; natomiast zaraz naprzeciw po prawej stronie Wisły sterczy wspaniała skała tyniecka, jakby stworzona na gród średniowieczny. Na tejto skale tynieckiej przeto wybudowali czyto książęta wielkomorawscy czy też królowie czescy gród rubieżowy po prawym brzegu Wisły.

Po upadku bowiem państwa wielkomorawskiego Śląsk cały dostał się w spuściźnie Czechom, Wisła przeto w górnym swym biegu stanowiła odtąd granicę pomiędzy Polską a Czechami. Otóż ów gród rubieżowy tyniecki mógł był być zarówno przez księcia wielkomorawskiego, jak i przez którego z królów czeskich wybudowany, co dzisiaj rozstrzygnąć się nie da.

Oczywiście Tyniec wówczas nazywał się inaczej; nazwa Tyniec bowiem pochodzi od opata Tuniego, kanclerza Bolesława Chrobrego, a prawdopodobnie pierwszego opata klasztoru Benedyktynów w tymże grodzie założonego, któremu Chrobry gród ów na założenie klasztoru nadał.

Posuwając się od grodu tynieckiego dalej prawym brzegiem Wisły w celu budowy dalszych grodów rubieżowych, natrafiono na skały na Krzemionkach, naprost Zwierzyńca położone. Te skały nie przedstawiały odpowiedniego terenu pod budowę gródka, były bowiem zanadto obszerne, podczas gdy charakterystycznem znamieniem gródków średniowiecznych była ich stosunkowa szczupłość, dozwalająca nawet przy nielicznej załodze skuteczną obronę. Pominięto więc Krzemionki jako niezdatne do budowy gródka i posunięto się dalej prawym brzegiem Wisły, i tu znowu naprost Wawelu, podówczas jeszcze dzikiej skały, trafiono na niewielką skałę czyli Skałkę, bardzo znowu dogodną do wybudowania niewielkiego gródka rubieżowego. Tu więc wybudowano drugi gródek rubieżowy, który od owego założyciela czyli pierwszego grododzierżcy Kraka (oczywiście Czecha lub Wielkomorawianina) wziął nazwę Krakowa. Że bowiem imię Krak jest czysto czeskie a nie polskie, nie ulega żadnej wątpliwości, i gdyby to był Polak, zwałby się prawdopodobnie Krókiem nie Krakiem, a Kraków zwałby się w takim razie Krókowem a nie Krakowem.
  Z tego wynika, że Kraków zawdzięcza założenie swe Wielkomorawianom lub Czechom, że przed przybyciem Czechów w tę okolicę nie istniał wcale jako gród polski, i że nie został nigdy przez Czechów na Polakach zdobyty, lecz że był od samego początku swego i powstał jako gród wielkomorawski lub też czeski. Za tem przemawia silnie także i ten fakt, że przodkowie nasi budowali grody zrazu tylko na rubieżach (granicach) swego kraju, a więc tylko dla obrony przeciw zewnętrznemu nieprzyjacielowi; śródkrajowych zaś grodów nie budowali wcale, gdyż ich nie było potrzeby, albowiem wewnętrzny nieprzyjaciel nie był jeszcze podówczas znany. Tymczasem Kraków dla Polski nie przedstawiał się jako gród rubieżowy, leżał on bowiem tylko na rubieżach od Śląska, a Śląsk to przecież także kraj polski. Mógł więc Kraków powstać jako gród rubieżowy dopiero w chwili, kiedy Śląsk odpadł od Polski i stał się prowincyą zewnętrznego nieprzyjaciela, a zatem najwcześniej dopiero po zagarnieniu Śląska przez państwo wielkomorawskie; że zaś byt zbudowany nie po lewym brzegu Wisły, to jest po brzegu polskim, lecz po brzegu prawym, który podówczas był brzegiem śląskim, to dowód, że powstał nie jako gród rubieżowy polski, ale jako gród rubieżowy śląski, a zatem wybudowany zastał bądź z polecenia książąt wielkomorawskich, bądź królów czeskich.

                                ---------------------------------------------------------

 ..."W dawniejszych widokach zastanawia oko wielka ilość wież (baszt wysokich) któremi gmachy miejskie prawie są zakryte; nowsze ryciny pokażą nam Kraków opasany do koła ogrodem, a raczej lasem topoli, kasztanów, akacyj i innych drzew, pomiędzy któremi wiją się chodniki i ścieszki przechadzek publicznych.
Owe wspomniane wyżej baszty, wystawione w wiekach dawnych kiedy były niezbędnemi warunkami fortyfikacyi miast, zniknęły już wszędzie z upadkiem ich potrzeby, gdy późniejsze udoskonalenia w sztuce wojennej szerokiem rozwinęły się polem.

   Krakowskie baszty dotrwały aż do niedawnych lat; lecz gdy czas zaczął na nie wywierać wpływ niszczący, gdy nakrycia ich opadły a wiązania wewnętrzne uszkadzały słoty; przyszła w pomoc żywiołom ręka człowiecza wtedy, gdy władza miejska (1810-14) mury i baszty prywatnym na materiał budowlany sprzedawać zaczęła, którzy takowe z wyjątkiem trzech i bramy floriańskiej dotąd istnących, rozebrali".

   Takich to wież czyli baszt (licząc w to i bramy) w dawniejszych latach otaczało Kraków 46 a każda z tych była innemu cechowi do obrony oddaną. Liczba ich pomniejszała się z biegiem czasu, gdy niektóre się zwaliły, jak np. od kościoła św. Trójcy ku bramie grodzkiej. W spisie  r. 1739 już tylko wyliczone jest 39 baszt całych, z których 12 wynajętych jest na mieszkanie ludziom uboższym, w 14 mieszkają żołnierze miejscy, w jednej zamieszkuje Magister Justitiae, a reszta w obalinach stoi pustkami. Ustawione były przy murze wewnętrznym i górowały nad przestrzenią po za murem zewnętrznym, tudzież fossami i wałami okrążającemi miasto. Co do kształtu różniły się widocznie jedna od drugiej; nawet nie były jednakiej wysokości, a szczególnie od strony zachodniej, od zamku ciągnące się ku bramie wiślnej, które znacznie były niższe.

   Oprócz mieszczaństwa są także cechy rzemieślnicze, jako obejmujące przeważną część męskiej ludności, obowiązane do służby wojskowej. Występują więc one jako organizacja wojskowa. Ich obowiązkiem jest obrona wałów i murów miejskich. Każdy cech musi mieć własną broń. Armata cechowa ma być zaopatrzona znakami cechu. Rada miejska odbywa periodyczne rewizje tej broni i każe jej braki uzupełniać. Część grzywien pieniężnych ściąganych od członków cechu służy na sprawienie armaty cechowej. Obcy rzemieślnicy przyjmujący prawo miejskie mają dać strzelbę zbrojowni cechowej. Zbroja ta złożoną jest na wieżach wyznaczonych przez radę dla każdego cechu. Zbrojownią zarządza najmłodszy mistrz. Rzemieślnicy nie mają początkowo broni rycerskiej. Uzbrojenie ich składa się z kusz, łuków, halabard, oszczepów i cepów). Od XV w. mają już szyszaki z przyłbicą, pancerze, tarcze litewskie, kirysy). Co roku odbywa się okazowanie broni w cechu, czyli tzw. monstra generalna. Cechy mają się stawić w dniu 1 maja z bronią w swoich kwartałach, a magistrat zaleca, "aby pp. mieszczanie wszyscy z należnem rynsztunkiem, porządnie do chorągwi swych rano i trzeźwo stawali i tamże w skromności należytej się zachowywali".
Panom cechowym służba na basztach wydawała się dosyć uciążliwą, więc wyręczali się swą czeladzią. Ordynacja z r. 1627 poleca dlatego, aby "cechowie osobami swemi, a nie przez czeladź po czterech na każdej baszcie albo wieży sobie zleconej każdą noc odprawować powinni, a tych starszy deputują i zawsze o nich p. burmistrzowi oznajmują, pilnie tego starszy doglądając, żeby ta nowa straż w basztach i wieżach się odprawowała w czujności. Aby się czujność większa po basztach straży pokazała, tedy zegara na wieży kościoła P. Maryi pilnie słuchając, każdy za każdą godziną, ile zegar ten uderzy, mają się do siebie okołem miasta w piszczałki odezwać, a któryby się odezwać za godziną zaniedbał, tejże winie podlegać będzie"

  Niemal we wszystkich wieżach (basztach) części dolne maclochy zwane wypuszczone były na mieszkanie ludziom klas uboższych lub na składy. Najdawniejszy zapis wypuszczenia w dzierżawę baszty poselskiej (wieży murarskiej) jest z r. 1500.

  Z upadkiem niektórych rzemiosł (cechów), baszty przestały być powierzane ich obronie i innym zgromadzeniom rękodzielniczym były oddawane.
   Fortyfikacja nie była jednostajnie w koło silną, mianowicie półkole północne miało podwójne mury z basztami, które wymieniamy, poczynając od pasamoników przy ujściu ulicy Szpitalnej, w kierunku ku Mikołajskiej ulicy: dwie karczmarzy, grzebienników, kartowników, przekupniów, barchaników, czapników; dalej brama Mikołajska broniona przez rzeźników, następnie Nowa brama w rękach piekarzy; dalej szły kordybaników i szychtarzy, kowali siodlarzy,  ryngmacherów i bednarzy.
  Od ulicy ś. Józefa (od zachodu) szły ku północy po kolei baszty: murarzy, rymarzy, iglarzy, Wiślna brama kotlarzy, Szewska, białoskórników potem baszty prasołów, cyrulików, miechowników, kaletników, czerwonoskórników, garncarzy, introligatorów, łaziebników, szewców, Sławkowska brama krawców, wreszcie baszty mieczników, mydlarzów, cieślów, stolarzów wiodą do bramy Floryańskiej.

  Ponieważ południowa część śródmieścia wcieloną została w obręb miasta w w. XIV przeto przypuszczać można, że baszty w północnym tylko półkolu istniejące, przed XIV wiekiem początek wzięły.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz